Wywiad z Uniborem - Świaszczysław - SĘDRUGA - ZADRUGA RODZIMEJ WIEDZY

Przejdź do treści

Menu główne:

Wywiad z Uniborem - Świaszczysław

Wywiady


Wywiad z redaktorem wydawnictwa Toporzeł, Zdzisławem Słowińskim. (Securius nr 5)


Świaszczysław Afield: Kiedy i w jakich okolicznościach zetknął się Pan po raz pierwszy z ideologią Zadrugi?


Zdzisław Słowiński: Na początku lat osiemdziesiątych. Na giełdzie książek znajomy spotkał p. Wacyka. Wacyk oczywiście chodził tam tylko po to, by pokazywać książki Stachniuka. Znajomy porozmawiał z Wacykiem i kiedy zauważył, że jego stosunek do naszej rzeczywistości jest taki jak mój, natychmiast umówił nas ze sobą. Poznając Wacyka dowiedziałem się o Stachniuku.

Ś.A.: Zadruga w oficjalnych publikacjach często określana jest jako formacja neopogańska. W jaki sposób Pan, jako oficjalny promotor idei zadrużnych, utożsamia się z określeniem Poganin?


Z.S.: Słowo pogaństwo wiąże się z panteizmem. Słowo to pochodzi z czasów rzymskich, kiedy to w schrystianizowanym już cesarstwie jedynie potomkowie Etrusków kultywowali swoją panteistyczną religię. Etruskowie, jako lud agrarny, byli panteistami. W późnym cesarstwie byli oni ostatnimi wolnymi rolnikami, gdyż inni zostali wyparci przez latyfundia obsługiwane pracą niewolniczą. O tych wolnych rolnikach mówiono paganos czyli uprawiający ziemię, ale w znaczeniu tym mieściła się też wyznawana przez nich religia panteistyczną. Zadruga była pogańska właśnie w tym znaczeniu związanym z filozofią panteistyczną. Nie miała natomiast cech religii. W tym znaczeniu ja też mogę nazywać siebie poganinem. Z takim pogaństwem wiąże się panteistyczną ontologia, reprezentowana przez kulturalizm Stachniuka, oraz wynikająca z niej kultura duchowa. Nie ma natomiast mowy o powrocie do aparatu pojęciowego naszych wierzeń przedchrześcijańskich, czy rozumienia uduchowienia przyrody sposobem naszych pogańskich przodków. Moje pogaństwo dobrze współpracuje ze zdobyczami najnowszej fizyki i cybernetyki, z którymi może dzielić aparat pojęciowy i metody analizy zjawisk. A mimo wszystko może ono stanowić system religijny, gdyż te współczesne nauki są dużo bliższe duchowości człowieka niż były jeszcze dziesięć lat temu.

Ś.A.: Czy zakładając wydawnictwo i rozpoczynając tworzenie Książnicy Zadrugi kierował Pan swoje pozycje do jakiejś określonej grupy ludzie czy też liczył Pan na upowszechnienie ogólne idei zadrużnych?


Z.S.: Liczyłem na inteligencję, gdyż uważałem, że jest jeszcze dużo do zrobienia w dziedzinie samej ideologii, jak i we wprowadzeniu jej, jako normy życia społecznego. To muszą robić ludzie duchowo zdolni do pracy twórczej i posiadający sprawny warsztat intelektualny. Oczywiście przeliczyłem się i wyszło na to, że taką inteligencję będę musiał sam wychować.

S.A. Jakimi kryteriami posługuje się Pan bilansując swą kilkuletnią działalność wydawniczą? Czy będą to: ilość sprzedanych egzemplarzy, odzew społeczny, czy też inne kryteria? Czy cele, które zakładał Pan sobie przy rozpoczęciu działalności, zostały?


Z.S.: Najbardziej namacalnym kryterium osiągnięć jest wzrastająca liczba prac magisterskich z tematem związanym z kulturalizmem oraz wzrastająca liczba wydawanych zinów, przyznających się do ideologii żadrużnej. To znak, że książki Toporła nie umierają na półkach, tylko coś w ludziach budują. Miłym zaskoczeniem dla mnie okazały się też książeczki Mulforda. Budują one charakter ludziom, a że są napisane łagodnym, poetyckim językiem, zostały zaakceptowane przez szersze grono czytelników, jako terapia dla ludzi załamanych zakłamaniem naszej kultury. Miałem nawet w tej sprawie sporo listów, w których ludzie poszukiwali tych książeczek, gdyż ich czytanie przepisał im lekarz.

S.A.: Unia Społeczno-Narodowa była to partia polityczna, która próbowała przetransformować idee Zadrugi na grunt bezpośredniej polityki. Gdzie upatruje Pan przyczyn tak poważnej kompromitacji tego ugrupowania? Czy był Pan z nim w jakikolwiek sposób związany?


Z.S.
: Od ponad roku nie wiem co się w USN dzieje. Zawsze jednak miałem za złe temu ugrupowaniu, że marnuje siły na działalność polityczną, która skazana jest na fiasko, dopóki nie zaistnieją u nas zmiany kulturowe. USN kupował kiedyś sporo książek wydawnictwa, i nasze kontakty ograniczały się do tego. A Wydawnictwo na razie nie miało żadnych związków z jakimkolwiek ugrupowaniem, jeżeli nie liczyć Stowarzyszenia na rzecz świeckości szkoły, które kiedyś założyłem, a kiedy przyszło do działalności, to z wielkiej liczby członków założycieli zostałem sam.

Ś.A.
: Pewną nową działalność na gruncie kulturowo-wyznaniowym w Polsce wprowadza dr Stanisław Potrzebowski. Jest on autorem obszernej pracy na temat Zadrugi oraz Naczelnikiem ZRW. Jak ocenia Pan działalność i oblicze ideowe ZRW?

Z.S.
: ZRW nie ma jeszcze ukształtowanego oblicza, gdyż tacy są jego członkowie. To oni nadają ton organizacji, a są to przeważnie ludzie młodzi, poszukujący dopiero swojej drogi życiowej i podstaw, na których ma się ona oprzeć. Oblicze ZRW narodzi się prawdopodobnie wówczas, gdy ludzie ci będą musieli wytłumaczyć swój stosunek do rzeczywistości własnym dzieciom. Wówczas narodzi się i wykładnia intelektualna rozumienia przez nich pogaństwa i nowoczesna obrzędowość kultywująca pogańskie wartości duchowe.

Ś.A.: Jaki jest pański stosunek do czynu i osoby Marszałka Józefa Pilsudskiego?


Z.S.: By
ł jednym z nielicznych, którzy zauważyli niedostatki polskiego charakteru i rolę kościoła w demoralizowaniu Polaków. Zrobił bardzo dużo i jest dzięki temu jaśniejszym punktem naszej historii. Niestety, nie udało mu się wychować ani ugrupowania, które zajęło by się przemiana kulturowa kraju, ani nawet kogoś na swoje zastępstwo. Z jego śmiercią wspakultura szybko odzyskała stracone pozycje.

Ś.A.: Obecnie obserwując politykę kościoła katolickiego widzimy odejście od konserwatywnego integryzmu na rzecz ultra liberalnych prądów reprezentowanych przez chociażby ks. Tischnera. Czy Pana zdaniem katolictwo należy uważać nadal za wroga nr
1 (w obecnej postaci) czy też ostrza naszych mieczy ideowych należy skierować w inna stronę?

Z.
S.: Świat trochę się zmienił, nawet nasza rzeczywistość. Kościół w swojej starej formie zginąłby, poszukuje więc innych form wyrazu. Trenowane jest teraz kilka opcji, z których najgroźniejsze to propozycja Dominikanów i związany z nimi Opus Dei, oraz opcja jezuitów z rezygnacją z mitologii chrześcijańskiej na rzecz rozwiązań zbliżonych do Buddyzmu. Tischner, to próba wbicia się do polityki. Poza tym kościół wypróbowuje wiele rozwiązań w ramach pół-oficjalnych sekt i inicjatyw oficjalnie oddolnych. Która opcja da kościołowi największą kontrolę nad trzodą Pańską, ta zostanie uznana za oficjalną, kościół pozostanie groźny, dopóki przemiany obyczajowe nie zmienią wspakulturowego systemu wychowawczego, który (nawet w wersji laickiej) zaraża dzieci demagogią wspakultury.

Ś.A.: Jakie jest Pana zdanie na temat integracji naszego kraju z Unią Europejską?


Z.S.: Ta Europa jest też przeżarta wspakultur
ą i targana w związku z tym nierozwiązywalnymi problemami. Z taką Europą nie ma co się integrować. Problemy z tego mogą być dla obu stron, z tym, że my, jako strona słabsza, z ludźmi gorszego charakteru, będziemy te problemy przeżywać boleśniej.

Ś.A.: Kwestia zdrady narodowej płk Kuklińskiego w świetle przystąpienia Polski do Sojuszu Północnoatlantyckiego. Czy wejście do NATO leży wg Pana w naszym interesie narodowym?


Z.S
.: Zdrada żołnierza jest zdradą, niezależnie od późniejszej polityki państwa. Wejście do NATO nie leży w naszym interesie politycznym, ale zbudowanie nowoczesnej armii na wzorach zachodnich tak. Nie wiem tylko czy te umizgi z NATO nie przyniosą skutków odwrotnych. Politycznie będziemy uzależnieni, a armii nie zmodernizujemy.

Ś.A.: Czy podziela Pan, lansowany obecnie przez zwolenników zbliżenia do NATO, pogląd o upadku potęgi militarnej Rosji?


Z.S
.: Nie. Rosja jest i będzie nadal mocarstwem. Rosja ma naród z charakterem, a to wystarcza. Resztę można zrobić, nawet jeżeli potrzebny jest olbrzymi wysiłek.

Ś.A.: Jan Stachniuk w kwestiach kosmologicznych był zdeklarowanym panteistą. Najnowsze odkrycia z dziedziny fizyki kwantowej uzasadniają takie stanowisko. Czy Pana zdaniem kosmologia Jana Stachniuka nie wymaga odświeżenia?


Z.S
.: Na ten temat już mówiłem. Poza tym uważam, że najnowsze odkrycia nie tylko w fizyce, ale i w biologii potwierdzają odczucia panteistyczne, dając dodatkowy materiał do logizacji światopoglądu kulturalistycznego. Warto więc je śledzić. A filozofię trzeba tworzyć cały czas i wyrażać ją ciągle od nowa, nawet jeżeli zasadniczej treści się nie zmienia. Zmieniają się odniesienia i język, filozofia powinna za tym nadążać, być blisko życia i znajdować swój wyraz w codziennych sprawach.

 
stat4u
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego