Unibor z Wrocławia - Zdzisław Słowiński - SĘDRUGA - ZADRUGA RODZIMEJ WIEDZY

Przejdź do treści

Menu główne:

Unibor z Wrocławia - Zdzisław Słowiński

Wywiady

WYWIAD Z DRUGIEM UNIBOREM- ZDZISŁAWEM SŁOWIŃSKIM, RED. NACZELNYM WYDAWNICTWA "TOPORZEŁ"


GORAZD: Kiedy i jak doszło do założenia Wydawnictwa TOPORZEŁ, jakie były jego początki, jaki jest jego dzień dzisiejszy i co jest jego ideą przewodnią?

ZDZISŁAW SŁOWIŃSKI: W 1990r., kiedy zniesiono cenzurę. Niestety jednocześnie nastąpiła dezorganizacja rynku księgarskiego, co przeszkodziło w dotarciu z książkami do szerszego grona czytelników. Książki TOPORŁA docierają prawie wyłącznie do dużych księgarń naukowych, które nie boją się ambitnej, niskonakładowej literatury. Tak było od początku działalności Wydawnictwa i na razie nie zanosi się na zmiany.
 Ideą Wydawnictwa jest przedstawienie publikacji, które kreują humanistyczną postawę człowieka, przy czym humanizm pojmowany jest tu w swoim ortodoksyjnym, renesansowym rozumieniu. Jest to dość wąska tematyka, gdyż idee humanizmu są u nas nadal nie zrozumiane, a samo pojęcie na wszelkie sposoby zakłamywane jest przez wykastrowane ideowo kręgi intelektualne.  


GORAZD: Wydawaniem jakich książek zajmuje się Wydawnictwo TOPORZEŁ i jakie są plany wydawnicze na przyszłość?


ZDZISŁAW SŁOWIŃSKI: Wszystkie wydawane książki realizują w jakiś sposób przygotowanie przełomu kulturowego, który uczyni człowieka świadomym siebie podmiotem świata. Oczywiście, są to książki sygnowane jako Książnica Zadrugi, czyli jak na razie prace Stachniuka, Wacyka i ostatnio jedna książka Haliny Łozko. Są to też szkice Mulforda, czy Emersona, które pomagają w zauważaniu swojej postawy ideowej w codziennym życiu. Pełną ofertę Wydawnictwa można znaleźć w naszym internetowym serwisie. W planach Wydawnictwa jest oprócz kontynuowania spojrzenia filozoficznego (Książnica Zadrugi), duchowego (Mulford) jest wprowadzenie tematyki przemiany obyczajów, co będzie może trudniejsze, gdyż literatura na ten temat nie może powstawać przy biurku teoretyka, ale musi być wynikiem doświadczeń życiowych ludzi, którzy już rewolucję kulturową mają za sobą. Jako, że w czasie powstawania myśli, ta długo nie ma formy umożliwiającej zwartą postać książki, Wydawnictwo planuje rozszerzyć swój serwis w
nternecie i tam przedstawiać na bieżąco powstające fragmenty przyszłych książek.

GORAZD:
W jakich okolicznościach doszło do Pańskiego zetknięcia się z ideą Jana Stachniuka?

ZDZISŁAW SŁOWIŃSKI: To dzięki usilnym staraniom Antoniego Wacyka w propagowaniu Stachniuka. W czasie komuny Stachniuk był objęty  cenzurą obojga obrządków- czerwonego i czarnego- w związku z tym nie było możliwości przypadkowego natrafienia na  jego dorobek. Kiedyś jednak mój znajomy, zapalony bibliofil zaalarmował mnie wieścią, że na giełdzie książek spotkał starszego człowieka, który mówił prawie tak samo jak ja i w dodatku miał do sprzedania jakieś książki, w których jest to wszystko napisane. Spotkał na giełdzie Wacyka, który chodził na giełdę wyłącznie po to, by propagować Stachniuka. Za kilka dni spotkałem się z Antonim Wacykiem i tak się zaczęło.


GORAZD: Jak, Pańskim zdaniem powinien postępować w życiu ktoś, kto po ogarnięciu umysłem dostępnego dorobku J. Stachniuka, A. Wacyka i innych zadrużan, czuje się "odkatoliczonym, unarodowionym i dowartościowanym Polakiem", żyjącym jednak pośród polakatolickiego błota? Jak przełożyć to co on (jako prawy i dzielny Polak) odczuwa jako dobre, prawdziwe i piękne na otaczającą nas zewsząd wspakulturową rzeczywistość polakatolicką; zderzenie, które prędzej czy później następuje, może okazać się ostatnim pod względem duchowym, materialnym lub cielesnym (utrata dotychczasowego dorobku, wolności, zdrowia, życia). Jak przezwyciężyć taki zderzenie ze wspakulturą?


ZDZISŁAW SŁOWIŃSKI: Stachniuk kiedyś bardzo ładnie powiedział: "Prawdziwy Zadrużanin to ten, kto działając we wrogim środowisku staje się ośrodkiem nowej (opartej na Kulturaliźmie; przyp. red.) kultury". To wyjaśnia jak żyć będąc otoczonym wspakulturą. Kiedyś dawno funkcjonowało u nas słowo kneź. Oznaczało ono kogoś, kto własną szlachetnością i siłą zdobywał sobie zaufanie otoczenia. On stawał się później wzorem do naśladowania przez innych. Kiedy przyszło do nas chrześcijaństwo i feudalizm
instytucja knezia upadła, a słowo zostało zawłaszczone dla hierarchii feudalnej, w której nie liczyły się cechy osobiste, tylko odpowiednie urodzenie. Podobnie było z greckim "aristos"- szlachetny , co w VII w p.n.e. oznaczało człowieka o cechach knezia, a dwa wieki później już tylko arystokrację. Podobnie z włoskim mafioso, który przed zorganizowaniem mafii był człowiekiem szlachetnym. Aby zdobyć sobie szacunek knezia we wrogim środowisku trzeba istotnie dużej siły charakteru i odporności. Zanim takie środowisko zaakceptuje inność człowieka, będzie starać się sprowadzić go do poziomu swojego bagna używając wszelkich metod. Kiedy już pogodzi się z tym, że nie da się człowieka złamać, pilnie go obserwuje i wymaga wytrwania w swoim, nie tolerując momentów słabości, czy odstępstwa od zasad. Wymaga to przodowania we wszystkich dziedzinach życia, a wówczas środowisko się zmienia i choć się do tego nie zawsze głośno przyznaje, uznaje takiego knezia za nowy standard.

GORAZD: Jakie jest Pańskie zdanie na temat Zrzeszenia Rodzimej Wiary
- opartego na założeniach zadrużnych?

ZDZISŁAW SŁOWIŃSKI: Zrzeszenie Rodzimej Wiary jest organizacją. Ma za sobą etap organizacyjny i dopiero może zacząć kreować swoje oblicze. A będzie ono takie, jacy będą jego członkowie. Jeżeli będzie tam więcej ludzi pasujących do stachniukowego określenia zadrużanina, to wówczas będzie można mówić o zadrużnym charakterze organizacji. Jeżeli natomiast w Zrzeszeniu będą tylko konsumenci idei, to stanie się ono towarzystwem wzajemnej adoracji- niczym więcej. Na razie jest dużo, bo jest szyld, wokół którego mogą skupić się różne grupki, które działając same nigdy nie zdołały by się zintegrować, a czasem i o sobie dowiedzieć.


GORAZD: Według Zadrużan, szukanie inności, to przejaw jednego z sześciu pierwiastków wspakultury- personalizmu. Czy Pańskim zdaniem określanie się Lechitą (Lechitami) w dzisiejszych czasach jest przejawem personalizmu wśród neopogan zrzeszonych w ZRW?


ZDZISŁAW SŁOWIŃSKI: Określenie Lechita to wyróżnik. Każe on zwracać uwagę na to, że nie mamy do czynienia ze zwykłym zjadaczem chleba, tylko człowiekiem, który identyfikuje się z czymś z naszej dawnej przeszłości. Od tego, jak ludzie
nazywający siebie dziś Lechitami będą funkcjonować w naszej XX- wiecznej rzeczywistości będzie zależało jaki będzie stosunek postronnych obserwatorów do idei odbudowy pogańskiej Lechii. Można więc nazywać siebie Lechitami, ale trzeba aby to kojarzyło się z człowiekiem, który już dziś funkcjonuje w nowej kulturze, a zdobycze współczesnej cywilizacji to dla niego codzienne narzędzia pracy. Nurt folklorystyczny dopuszczalny jest tylko w ramach zabawy.

GORAZD: Jakie jest Pańskie zdanie na temat Unii Społeczno Narodowej- partii politycznej czerpiącej z idei Jana Stachniuka?


ZDZISŁAW SŁOWIŃSKI: Ostatnio nie miałem okazji kontaktować się z USN i nie jestem na bieżąco. Wiem tylko, że pozachodziły jakieś zmiany związane z przepisami dotyczącymi partii politycznych. Traktowałem zawsze przychylnie fakt, że jakaś zorganizowana grupa sięga do zadrużnej tradycji, choć nigdy nie pochwalałem zaangażowania politycznego w sytuacji, gdy nie są dokonane w społeczeństwie zmiany kulturowe. To tylko strata sił i środków, a także niebezpieczeństwo kompromitacji idei, kiedy będzie wmieszana do przepychanek wspakulturowych koniunkturalistów.


GORAZD: Kiedy będziemy mogli zapoznać się z Pańskim "Podręcznikiem religii naturalnej dla szkół powszechnych", kiedy zrodził się na niego pomysł i co mógłby Pan szerzej powiedzieć naszym czytelnikom na jego temat?


ZDZISŁAW SŁOWIŃSKI: Pomysł podręcznika zrodził się w momencie wprowadzania religii do szkół. Zacząłem go pisać, gdyż zdawało mi się, że jest grono zainteresowane taką inicjatywą, rekrutującą się ze "Stowarzyszenia na rzecz świeckości szkoły". Niestety podręcznik okazał się nie potrzebny, Stowarzyszenie nie podjęło działalności, a dzieci członków okazały się wychowane na wspakulturowych wzorcach, niezdolne do zrozumienia humanistycznych treści. Podręcznik pozostał w komputerze na etapie notatek.


GORAZD: Z książek Jana Stachniuka, wydawanych przez TOPORŁA znamy jego stosunek do chrześcijaństwa, islamu, buddyzmu czy braminizmu, które wymienia jednym tchem jako wspakulturowe, jednak - Stoigniew
-  nigdzie nie ustosunkowuje się wprost do judaizmu, mówi aczkolwiek (np. w "Chrześcijaństwo a ludzkość") o wspakulturowym wpływie buddyzmu na proroków starohebrajskich i stylu objawień Starego Testamentu. Jaki jest Pański stosunek do tej religii i czy jest to religia wspakulturowa...?

ZDZISŁAW SŁOWIŃSKI: Jest jak najbardziej wspakulturowa, ale zasięgi jej dzisiaj są marginalne. Jedyna silniejsza grupa jest w Izraelu i przysparza dużo kłopotów światlejszym Żydom próbującym budować swoją państwowość. W innych krajach to tylko Cepelia, lub przykrywka do działalności poza religijnej.


GORAZD: Jak Pańskim zdaniem potoczą się najbliższe dzieje Naszego Narodu i Państwa, biorąc pod uwagę takie okoliczności jak wejście Polski do NATO, Unii Europejskiej czy też zbliżający się koniec "papy XX-wiecznego tułacza"; etc.?


ZDZISŁAW  SŁOWIŃSKI: To są działania polityczne i jako takie nie mają większego wpływu na przyszłość. Te działania mogą być tylko następnym osłabiającym bezproduktywnym wysiłkiem. Można się co najwyżej zastanawiać, jak te zmiany wpłyną na kształtowanie się charakterów Polaków, ale to już nie tak łatwo przewidzieć. Do korzystnych czynników zaliczył bym stres gospodarczy i konieczność podejmowania starań o zabezpieczenie  własnego bytu. To zbliża do autentycznych problemów życia, choć cena nauki jest bardzo wysoka. Przyjmowanie obcych wzorów organizacyjnych burzy spetryfikowany marazm wspakulturowych stosunków, daje więc możliwość zaistnienia bardziej autentycznych. Te jednak możliwości nie zostają w zachodzących przemianach wykorzystywane i ponosząc ich koszty nie uzyskujemy korzyści, które mogły by przynieść. Złą natomiast strona zbliżenia z Zachodem będzie rozczarowanie, jakie ono przyniesie, a przynieść musi, gdyż ani Polacy nie będą w stanie wpasować się w zachodni model, ani wspakultura zachodnia nie daje większych możliwości niż czerwona czy czarna, które u nas już funkcjonowały.


GORAZD: Czy Wydawnictwo TOPORZEŁ jest zainteresowane pomysłem wskrzeszenia miesięcznika "Zadruga" , ewentualnie reedycją numerów przedwojennych?


ZDZISŁAW SŁOWIŃSKI: Do wskrzeszenia pisma potrzebna jest przede wszystkim czytająca
publiczność. Nie ma jej dziś w Polsce, gdyż prawie cała inteligencja mieści się w kilku obozach wspakulturowych. Z tych samych powodów nie miałby kto zapełnić szpalt pisma. Sytuacja może się zmienić, kiedy dorosną ludzie, którzy w wieku młodzieńczym zetknęli się z Zadrugą i pod jej wpływem kształtowali swoje poglądy na życie. Kiedy oni będą stanowić warstwę naszych intelektualistów, wówczas pismo utrzyma się i będzie na poziomie.
Reedycja numerów przedwojennych jest nie potrzebna. Teksty trzeba tworzyć dziś, na bieżąco ustosunkowując się do rzeczywistości. Numery przedwojennej Zadrugi, mają oczywiście wartość historyczną i mogą być źródłem inspiracji dla piszących współcześnie, wystarczy jednak jeśli byłyby dostępne np. w internecie.


GORAZD: Czy wśród zamierzeń wydawniczych TOPORŁA znajdują się takie pozycje jak np. twórczość St. Szukalskiego i " Szczepu Rogate Serce", etc.?


ZDZISŁAW SŁOWIŃSKI: Szukalski i jego koledzy ze Szczepu pisali nie wiele. Wydałbym z chęcią i to, ale, o ile nie poprawi się funkcjonowanie rynku księgarskiego, Wydawnictwa nie będzie na to stać.


GORAZD: Czy mógłby Pan wyjaśnić naszym czytelnikom symbolikę znaku "Książnicy Zadrugi"?


ZDZISŁAW SŁOWIŃSKI: To Świąszczyca - Znak Słońca, opracowany graficznie specjalnie dla tej serii. Symbolika, jak innych znaków bazujących na swastyce, a więc życie, energia i siła. W kulturze dawnych Słowian były to atrybuty świętości.


GORAZD: Czy ma Pan jakieś szczególne wskazówki dla czytelników czerpiących wiedzę z wydawanych przez Pana książek?


ZDZISŁAW SŁOWIŃSKI: Aby spróbowali odnajdywać te treści w swoim codziennym życiu i w swoich najgłębszych odczuciach...


GORAZD: W imieniu czytelników i redakcji "L
ECHII STRAGONY" oraz własnym - serdecznie dziękuję za udzielenie odpowiedzi na postawione wyżej pytania.


 
stat4u
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego