Mętlik w etymologii nazw - SĘDRUGA - ZADRUGA RODZIMEJ WIEDZY

Przejdź do treści

Menu główne:

Mętlik w etymologii nazw

Kneziowie Zadrugi > Kneź Sławomir Łada - Maciej Czarnowski


Motto : „Cudze chwalicie, Swego nie znacie, Sami nie wiecie Co posiadacie.



  Nieznajomość pochodzenia rodowitych słów dzisiejszej polszczyzny, powszechna nawet u ludzi tzw. wykształconych, jest zastaszająca, a najczęściej podawane ich objaśnienia - wprost infantylne. Przykładem choćby owe rzekome imię „Dosia* w popularnym życzeniu noworocznym : „Do siego roku !".

  Ba! Nawet nazwy geograficzne nie są wolne od takiego poplątania. W rozmowie z bacą zakopiańskim użyłem nazwy, którą przyswoiłem sobie z mapy : „Turnie My-śleniekie*. Baca na to się wtrącił : „Chybiacie panie, to turnie myśliwieckie, a nie myślenickie*. Kartotograf najwidoczniej był głuchawy i głupawy, no bo „gdzie Rzym, a gdzie Krym...". Podobne pokręcenie spotyka się w nazwie „Puszcza Niepo-łomicka*, zamiast poprawnej

 „Niepołomska*. Nieporozumienie polega na tym, że najpierw była puszcza niepołom-ska, tzn. trudna do połamania, a potem dopiero powstała osada, która wzięła swą na'zwę od puszczy - Niepołomice. Do dziś okoliczny lud mówi o puszczy tylko niepo-łomska, i tak, a nie inaczej, pisze nasz znakomity literat Hieronim Morsztyn. To samo z „Puszczą Kozienicką*, zamiast „Kozieńską*. Takie przeinaczenia, to po prostu niechlujstwo językowe.

  A z innej beczki. Słowniki wyrazów obcych często rodowitym polskim słowom przypisują obce pochodzenie. Np. szewski nóż, zwany „knypem" zaliczają do germanizmów. Tak jakby autorzy słowników byli nieświadomi, że podobnie brzmiące słowa w językach indoeuropejskich, to nie zapożyczenia, ale mające swe źródło we wspólnym rodowodzie. Inny przykład - słowo „pawęź*. Oznaczało ono osłonę wojownika, najpierw sporządzoną ze skóry węża, a potem z innej skóry pokrytej metalowymi łuskami - blaszkami, przypominającymi deseń skóry węża. Przedrostek „pa*, jak wiadomo, oznacza „niby*, a rdzeń „węż* nie wymaga chyba tłumaczenia. A tymczasem słownik tłumaczy, że nazwa pochodzi ... od miasta Pavia we Włoszech ! Od kogo, jak od kogo, ale przecie od autorów słowników należy żądać znajomości językoznawstwa. Ta Pavia, to analog wyssanej z palca „Dosi*.

  Spotkałem się nadto z poglądem, że polskie nazwy dwu miesięcy kalendarzowych są łacińskiego pochodzenia, mianowicie „marzec* i „maj*. Pogląd zgoła fałszywy. Marzec pochodzi od starosłowiańskiego czasownika „marat*, co znaczy pac-kac, paproć. Więc „marzec* to czas roztopów przedwiośnia powodujących błoto. A maj wprost od czasownika „maić*, tzn. upiększać różnorodnością. Wszak do dziś śpiewamy: „Nasza izba umajona, tatarakiem przystrojona...*. W przymiotniku „rozmaity*, tzn. bogaty różnorodnością, jest wyraźny rdzeń „mai*. Podobieństwo do łaciny świadczy tylko o tym, że języki słowiańskie i łacina pochodzą z wspólnego pnia. Rzymianie najprawdopodobniej z powodu podobieństwa brzmienia z brzmieniem imion ich bóstw, Marsa do „marta*, i bogini ziemi Maji do „mai", skojarzyli bóstwa z nazwami miesiąca.

  Ale najwięcej zamieszania wywołuje błędne tłumaczenie terminu „kolęda*, rzekomo pochodzącego z łaciny. Słowo to w języku rosyjskim i czeskim brzmi „kolada*, bo w tych językach nie ma nosówkowego „ę*, a oznacza rubaszną śpiewkę, stosowaną w wesołe Gody Zimowe. Przedrostek „ko-* oznacza „jakby*, zaś rdzeń „lada* -coś lekkomyślnego, zachowanego w naszym języku w wyrażeniu : „lada co". Typową kolędą jest śpiewana do dziś:

"Zaszła za chałupę, Stanęła okrakiem i zatkała d... ćwikłowym burakiem. Widzieli sąsiedzi - burak dobrze siedzi."

  Od łacińskiego „calendae* pochodzi rosyjskie „kalendar", polskie „kalendarz" z wyraźnym „ka" (a nie „ko") i wyraźnym dźwiękiem „n", którego wszak nie ma w rosyjskim „kolada". Łacińskie „calendae" i słowiańskie „kolęda", to fonetycznie i znaczeniowo dwie różne rzeczy, łacińskie oznacza pierwsze dni każdego miesiąca, a słowiańskie - okolicznościową śpiewkę. Nie ma więc wątpliwości, że kolada - kolęda to rodzimie słowiańskie słowo a nie żadne zapożyczenie.

 Podobne poplątanie zaszło z naszym rodzimym słowem „sobutka", oznaczające zbiórkę uczestników uroczystości. Przedrostek „so-", jak wiadomo, oznacza „współ-", a rdzeń „but" - byó, przebywać. Pisze o tym rosyjski uczony Rybaków. Nie ma to nic wspólnego z hebrajskim „sabbatem" - sobotą, który to dzień tygodnia powinien nosić nazwę „szóstek", jako dzień następujący po piątku. Dlatego „sobutka" powinno się pisać przez „u otwarte" a nie przez „ó".

  Nasz język, to nasz skarb narodowy, i jako taki zasługuje na pieczołowitą troskę o jego poprawność.


Maciej S. Czarnowski © Wrocław, 3 stycznia '96



PIEŚŃ BOJANA

Głód, powietrze, ogień, woda
I wszelaka zła przygoda
Będą temu, kto by starą
Ojców swoich wzgardził wiarą!

Zwierz drapieżny do obory,
Między stada czarne mory
Wejdą temu, kto by starą
Ojców swoich wzgardził wiarą!

Chorobą się rozniemoże
I boleści twarde łoże
Zwiąże tego, kto by starą
Ojców swoich wzgardził wiarą!

A gdy skona, garści ziemi.
Gdzie by spoczął kośćmi swemi,
Nie dostanie, kto by starą
Ojców swoich wzgardził wiarą!

Marnie zginie!... Wiatr rozmiecie
Prochy jego po wszym świecie -
Marnie zginie, kto by starą
Ojców swoich wzgardził wiarą!

RYSZARD BERWIŃSKI (1819-1879) Bogunka na Gople, w: Opowieści wielkopolskie, 1840 r.



 
stat4u
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego